Kateřina Bolechová

Ahoj vítám Vás na svých stránkách

Překlady do polštiny

do polštiny přeložil Franciszek Nastulczyk

 

STUDNIA

 

Uciekałam

przed jego starością

rozbroił mnie

pasem nerkowym

głowę mi schylił

woda tak blisko

i nagle także moje życie

powiększone pod lupą

nie jak wtedy

kiedy ledwie widziałam

przez krawędź

 

 

 

RECYKLING

 

Rano wstać

przydeptać kolejną butelkę plastikową

 

Kiedyś powiedziała mi:

- Wiesz, boję się

że nic mnie już nie czeka

że każdy dzień będzie jednakowy –

jak przez kalkę

 

Napełnić worek

położyć obok kontenera

Kłaść się

 

 

 

* * *

Niebo haftowane w białe węże

nieruchomość ruchu

wieczory darte pierzem

jak w odbitce

 

 

* * *

i będziemy milczeć razem

naprzeciw siebie

znikać jak przez słomkę

nie ma już starych kobiet

które suszyły dusze ryb

 

 

* * *

A mogłabym cię kochać

nienawidzić

nitka dentystyczna wokół zęba

regularna linia

jeszcze widzę

horyzont pionowo

Świta

 

 

* * *

Jasnota

kwiaty suszone pod kaloryferem

na szkolną zbiórkę

dawno i oślepła przy torach

tylko rechot na śniegu

otwiera obrazy

ortalionowych dzieci

 

 

 

* * *

Mężczyźni  sadzą tuje

oko jarzębiny

reumatyczne palce

w spadach

nawet nie mrugniesz

 

 

 

                                              

 

 

 

* * *

Więc znów następny

guz Grawitza hospicjum

telefon ugniata oddech

z najgrubszego ziarna

pranie zakonserwowane

w wannie

ktoś wstępuje

do rozszczepionego języka

rzeki

 

 

 

ROK OLIMPIJSKI

Chciałabym

medal olimpijski

DZIŚ  

jest wieczór myszy

ile rodzajów sera

i jeden z kręgami

bez pętli

znów się nie powieszę

 

 

GODZINA SPINNINGU

 

Horace McCoy łapie mnie za siodło

ustrzelony sen Jane Fondy

przykleił się na sufit ze sklejki

ciągnę oddech

kaczora drewnianego na sznurku

tam w górę do zapory

na dnie śpi jej zarządca Karel

 

 

 

* * *

Za ograniczeniem do trzydziestu

przejdziesz przez park

takie bywały

kroniki przed filmem

mijane żyły liści

godzina do kolacji

 

 

 

 

 

***

Franz Josefs Bahnhof in Wien

to końcowy przystanek tego pociągu

jak kapusta do beczki

ciążą nogi na peronie

i nikt nie zauważy

że po drodze

głos wypadł ze spodni

a my w kręgach milczenia

po wodzie chodzimy

 

 

 

* * *

Ojcze mój

który stoisz w przedpokoju

jakbyś nie był nigdy dorosły

w pasiastej górze od piżamy

chłopiec z bidula

który wypatruje potencjalnej matki

kiedy odchodzę wilgotną klatką schodową

Ojcze mój

nie dbam o twoje królestwo

Przyjdź...

 

Z języka czeskiego przełożył Franciszek Nastulczyk

 

 

 

 

 

 
by Bassgooch